Najmłodszy prezes klubu sportowego
Janusz Brzozowski
KULO SIE TO COROZ GIBCI...

Pierwsze wrażenie: Prezes klubu sportowego? Taki dzieciuch? Buzia siedemnastolatka i... prezesowanie? O nie, nie – protestuje Janusz Brzozowski - już mam 22 lata, a prezesuję od lat trzech. A jak już zaczęliśmy rozmawiać to się szybko okazało, że mówi ze swadą, elokwentnie, poważnie i zasadniczo, że wie czego chce dla swojego klubu i w ogóle dla młodzieży i tych dzieciaków, które od małego po szkole kopią piłkę, gdzie się tylko da. A w Murckach jest gdzie kopać, na podwórkach, na placu zabaw i przede wszystkim na trawiastym boisku w parku, które jest jeszcze trochę za małe, ale, jak zaznacza prezes, już czynione są starania, aby miało rangę boiska pełnowymiarowego.
W Murckach jest czym oddychać. Naokoło lasy a sam park to starodrzew, który łączy się z lasami niemal aż po Pszczynę. Na boisku dwóch ludzi maluje na trawie świeże pasy. Jest 4 września, a jutro 5, w sobotę odbędzie się festyn „Murckowisko`2009”. Już trzeci z kolei festyn Górnośląskiego Klubu Sportowego „Murcki”.
Młody prezes patrzy z niepokojem w niebo. W nocy było załamanie pogody, przeszły burze a teraz niebo zasnute jest chmurami. Ale nie pada i jest ciepło. Żeby tylko nie padało. Bo jak jutro będzie deszcz to tak długo przygotowywana impreza może się nie udać. Ludzie nie przyjdą choćbyśmy na głowie stawali. A tu wszystko przygotowane i dopięte na ostatni guzik. Od 10 rano do 14 królować tu będzie sport, odbędzie się turniej piłki nożnej, turniej siatkówki plażowej. - To tam - wskazuje prezes na wymoszczone piaskiem boisko – będzie siatkówka. Dopiero co wielkim sukcesem organizacyjnym zakończyły się przygotowane przez nasz klub mistrzostwa Katowic w tej dyscyplinie. Teraz będą gry i zabawy dla dzieci, nagrody już są zgromadzone i czekają na zwycięzców. Proszę koniecznie napisać, że serdecznie dziękujemy naszym sponsorom, dzięki którym nagrody zostały ufundowane. To wielka radość dla dzieciaków. O godzinie 15. odbędzie się przemarsz orkiestry dętej KWK „Murcki” z Rynku do parku, a godzinę później część artystyczna w wykonaniu zespołów MDK „Południe”. Potem podsumowanie bloku sportowego i rozdanie nagród. Następnie koncert orkiestry symfonicznej KWK „Staszic”, a po niej wystąpią zespoły rockowe i gwiazda wieczoru. A na koniec pokaz pirotechniczny FM „64” i dyskoteka! Przygotowaliśmy program dla wszystkich od dzieci, dorosłych do osób starszych, dla całych rodzin. Straż pożarna zaprezentuje wóz bojowy, przyjedzie też ambulans do pobierania krwi. Odbędzie się mecz pokazowy damskiej drużyny baseballa. Żeby tylko nie padał deszcz! (Tutaj uwaga już po festynie – i pogoda i atmosfera i wszystkie imprezy były wspaniałe!
Piłka nożna to najbardziej uwodzicielski sport. Żadna dyscyplina nie budzi takich zbiorowych emocji, uniesień a nawet ekstazy, gdy piłka „naszych” trafi w bramkę. Pan Janusz zna to z własnych doświadczeń, gdy jako chłopak kopał piłkę z kolegami, sąsiadami i wie jaka to jest wielka radość i przyjemność, aż zapomina się o całym świecie. Nawet próbował sił w profesjonalnym klubie sportowym, ale kontuzja kolana (w wieku 14 lat) wytrąciła go na jakiś czas z treningów i pozostał nieco w tyle za rówieśnikami, co go trochę podłamało a może nawet jakby zniechęciło. Ale miłość do sportu zwyciężyła. Postanowił grać nadal z rówieśnikami i młodszymi od siebie a przede wszystkim działać społecznie na rzecz rozwoju sportu w dzielnicy i organizować na miejscu warunki do jego uprawiania. Już wiedział, że ma żyłkę animatora zdarzeń, potrafi wiele spraw załatwić i lubi coś robić dla ludzi.
Te zainteresowania łączył z nauką. Jest najmłodszym synem w rodzinie górniczej zamieszkałej przy ul. R. Mruczka, w osiedlu KSM (ojciec - emerytowany górnik, gra w orkiestrze dętej kop. „Murcki”). Był zawsze, jako dużo młodszy od braci, oczkiem w głowie mamy i taty, prawdziwym beniaminkiem, jak to zwykle bywa z najmłodszym dzieckiem. A że dobrze się uczył i miał poparcie rodziców, a także odczuwał ogólny obecnie pęd młodzieży do zdobywania wykształcenia wyższego, wybrał Akademię Wychowania Fizycznego i uzyskał właśnie dwa miesiące temu licencjat na kierunku zarządzania, na specjalności zarządzanie sportem. - Zostałem więc licencjonowanym zarządcą sportowym. Również dostałem legitymację menedżera sportu. Jest to najwyższy tytuł w Ministerstwie Sportu upoważniający do zarządzania sportem. Gratulacje! Jaka zgodność zainteresowań, doświadczenia i wykształcenia!
I teraz zastanawia się. Tak mało ma czasu. Robić magisterium czy nie? W końcu to tylko dwa lata, można tego nawet nie zauważyć a procentuje całe życie. Iść za ciosem? Raczej tak, będzie nadal studiował. Rodzice są za tym. Pomogą. Ale nadal będzie każdą wolną chwilę spędzać tu w parku, gdzie gościnny GKS „Górnik” w swojej siedzibie użyczył mu pokoiku do pracy, a młodzieży małe boisko asfaltowe (dawne lodowisko do hokeja), gdzie latem grają w piłkę nożną system rozgrywek halowych (drużyny 5-osobowe), a także duże boisko.
– Zorganizowaliśmy i działaliśmy – kontynuuje J. Brzozowski - w amatorskim turnieju piłki nożnej naszej Ligi Murckowskiej, która istnieje od 2000 roku i od początku gramy w niej jako F.C. „Boli mnie ręka”, taka trochę śmieszna nazwa ale fajna. Na początku, to na 20 drużyn zajęliśmy przedostatnie miejsce. Ale nie przejęliśmy się tym zbytnio, bo liczyły się tylko ruch i świetna zabawa. A wyniki były nawet 19:0. Byliśmy najmłodszą drużyną w tej rozgrywce. Ale jaka w nas była samodyscyplina! W każdą niedzielę, zima czy lato, deszcz czy mróz, pogoda czy niepogoda, wszyscy stawialiśmy się na boisku. Potem było już coraz lepiej i coraz lepiej. Wystartowałem w wyborach do Rady Pomocniczej czyli do Rady Dzielnicy, zostałem wybrany radnym i tam postanowiłem pomóc Lidze Murckowskiej, żeby coraz bardziej zbliżała się do profesjonalizmu. Dzięki temu, że zostałem radnym dzielnicowym, radny miejski Marek Chmieliński, wiceprzewodniczący Rady Miasta Katowic zaprosił mnie na spotkanie z Eweliną Kajzerek, która jest pełnomocnikiem prezydenta miasta Katowic d/s sportu. I ona to właśnie zasugerowała mi myśl, by powołać u nas Stowarzyszenie Kultury Fizycznej, gdyż wtedy łatwiej jest uzyskać pomoc mias-
ta aniżeli osobie prywatnej. A my byliśmy „prywatni”, bo de facto Liga Murckowska nie posiadała żadnego formalnego organizatora, wraz z kolegami zorganizowaliśmy ją spontanicznie, amatorsko, ale z „profi” zacięciem.
Nazwaliśmy się w 2000 roku Górnośląski Klub Sportowy „Murcki” dlatego, że wszyscy czujemy się Górnoślązakami, wszyscy razem wspieramy Śląsk, a założycielami byli ludzie w moim wieku i młodsi ode mnie z Murcek właśnie. Postanowiliśmy więc wystąpić do  Prezydenta Miasta z prośbą o wpis do ewidencji klubów sportowych miasta. Prezydent 3 września 2006 r. taką decyzję wydał i od tego czasu działamy jako Stowarzyszenie Kultury Fizycznej. Czyli od trzech lat działamy jako Górnośląski Klub Sportowy „Murcki”.
Zaczęliśmy organizować doroczne festyny pod nazwą, którą wymyślił nasz rzecznik prasowy Krzysiek Niesporek - „Murckowisko”. Pierwszy festyn „Murckowisko`2007”odbył się w rocznicę wydania decyzji o wpisie do ewidencji, a ten, który odbędzie się jutro będzie już trzecim z kolei. Okazało się że Murckowianie pokochali takie imprezy, przychodzą i dobrze się bawią. Oby nam tylko jutro pogoda dopisała.
Przez te trzy ostatnie lata wiele się działo, kulo się to coroz gibci. Sami jesteśmy zaskoczeni jak nam to idzie. Na początku była Liga, treningi i rozgrywki trzy miesiące i koniec. Jak już powstał Klub zaczęliśmy myśleć o szkoleniu dzieci i młodzieży. Zatrudniliśmy trenera. Zakupiliśmy sprzęt. To wszystko dzięki dotacjom miasta Katowice. Zorganizowaliśmy dwie szkółki wiekowe w szkole podstawowej i w gimnazjum. Dzieciaki ćwiczą pod okiem trenera i instruktorów, czasem i my, starsi koledzy włączamy się w szkolenie już mamy ponad 40 przyszłych piłkarzy, najwięcej ze szkoły podstawowej. Teraz mamy już trzy grupy wiekowe gdyż dołącza młodzież starsza ze szkół średnich, a także studenci. Piłka wciąga. Szkółki piłkarskie trenują raz w tygodniu w sali gimnastycznej lub na podwórku a w czasie wakacji trzy razy w tygodniu.
Podpatrzyliśmy też w Orkiestrze Świątecznej Pomocy, że za pracę trzeba nagradzać i stąd też się wziął pomysł organizowania naszych festynów jako formy podziękowania mieszkańcom Murcek za wsparcie i zaangażowanie w rozwój sportu i innych form działalności społecznej. Mówimy, że robimy to dla nich i staramy się robić to jak najlepiej.
W ubiegłym roku na posiedzeniu Zarządu zrodził się pomysł by organizować turnieje siatkówki plażowej. Mamy takie boisko, więc czemu nie? Zieleń Miejska nam pomogła unowocześnić je, zwiozła piasek, podwyższyła siatkę, pomogła naprawić żywopłot, ławki. Na początku myśleliśmy, że to będzie taki zwykły turniej dla mieszkańców Murcek, Giszowca i pobliskich dzielnic a okazało się, że dzięki wsparciu miasta był to w rzeczywistości turniej o mistrzostwo Katowic w siatkówce plażowej. To było w lipcu a finał odbył się w sierpniu. Oceniamy, że był to największy nasz sukces. Zawodnicy i zawodniczki to amatorzy a wszyscy grali jak profesjonaliści, zawodnicy w wywiadach, bo było radio, telewizja, gazety, wszyscy wyrażali się o turnieju z dużym uznaniem i podkreślali profesjonalizm organizacji a przede wszystkim zawodników. Tym pomysłem trafiliśmy w dziesiątkę. A przyjechali na turniej zawodnicy z Sosnowca, Ustronia, Krakowa, Mysłowic i oczywiście z Katowic. Turnieje piłki plażowej będziemy nadal organizować.
Może to brzmi trochę patetycznie ale moim największym marzeniem jest służyć ludziom. Cieszy mnie, że jeśli coś zorganizujemy, ludzie przychodzą, są zadowoleni, uczestniczą w tym, radują się, śmieją, miło spędzają czas. Cieszę się, gdy zawodnicy odnoszą sukcesy, rozwijają się. To jest dla mnie największa satysfakcja.
Młody, zdolny, ambitny, nad wyraz aktywny w swoim środowisku. Po prostu lider. Myślę, że po kilku latach przyjdzie nam jeszcze wrócić we „Wspólnych Sprawach” do tej sylwetki w rubryce „Znani – nieznani” i będzie o czym pisać. Chyba, że wyprowadzi się z murckowskich zasobów KSM. - Nie, z Murcek nigdy się nie wyprowadzę! Nie ma drugiego takiego miejsca na świecie! – kończy naszą rozmowę prezes GKS „Murcki” Janusz Brzozowski.
 

Spisała:
EWA WANACKA

 

 << powrót

 

   

 

   

Arkadiusz Okoń 2008©